piątek, 22 kwietnia 2016

Pomysł na...weekend w Pirenejach: Pau i Bagnères-de-Bigorre


Nigdy nie zostanę zapalonym górołazem, wolę wylegiwać się na plaży. Muszę jednak przyznać, że ten kawałek Pirenejów, który zobaczyłam mnie oczarował. Może dlatego, że w niektórych miejscach rosły palmy i było ciepło... W Pirenejach spędziłam weekend. A oto co tam zobaczyłam:


Pau
Pau to miasto nazywane miastem bez wiatru "la ville sans vent", bo mimo, iż leży u podnóży Pirenejów, ma niezwykle ciepły, oceaniczny klimat. Pau  jest średniej wielkości miastem ale posiada Uniwersytet, dlatego tętni życiem w dzień i w nocy. Polecam spacer po promenadzie z widokiem na góry (niestety poniższe zdjęcie nie oddaje w pełni tego jak tam było ładnie!).





Bagnères-de-Bigorre  i okolice
Bagnères-de-Bigorre to urocze miasteczko, będące świetną baza wypadową w góry. W okolicach znajdują się  szlaki turystyczne dla bardziej i mniej zaprawionych podróżników górskich. My przemieszczaliśmy się samochodem i raczej spacerowaliśmy, choć nie powiem, czasem było stromo i trzeba było się wysilić. W każdym razie widoki były tego warte.





Do samego Bagnères-de-Bigorre  przez cały rok przyjeżdża  wielu kuracjuszy, gdyż w centrum znajdują się zabytkowe termy.


Myślałam, że to błąd, ale nie! Podobno do dziś na ulicach  można napotkać ślady dialektu okcytańskiego, przykładowo nazwa ulicy Montesquieu, jest napisana Montesquiou.


A miasteczko wygląda tak:







W ten weekend nie tylko zwiedzaliśmy, ale też poznawaliśmy francuską kulturę. Jako, że nocowaliśmy u znajomego, poznaliśmy całą jego rodzinę. Wszyscy chcieli poznać Polaków, bo byliśmy dla nich dość egzotyczni. Wiedzieli tylko, że lubimy alkohol, dlatego wlewali go w nas litrami. Co mnie zdziwiło, Francuzi nie wiedzą zbyt wiele o Polsce, potrafili np. zadać pytanie o to czy mamy w Polsce ryż, ser, albo wino...? Poprosili nas też żebyśmy zaśpiewali im jakieś polskie piosenki. Zaśpiewaliśmy  "Hej Sokoły" i "Stokrotkę".  Jedna z koleżanek tłumaczyła Francuzom tekst "Stokrotki" mówiąc, że "le scaut l'a pris dans le forêt" czyli,  "harcerz wziął ją w lesie", po francusku, wziąć kogoś gdzieś też wzbudza seksualne konotacje, więc bardzo ich to rozbawiło. No cóż, nie dość, że  jedyne co w Polsce mamy to wódka, to jeszcze zbereźne piosenki śpiewamy. ;) A tak serio, to byli bardzo mili i ugościli nas naprawdę fantastycznie!



Wracając do tematu gór, wolicie spokojne spacerki se promener dans la montagne czy wyprawy w wysokie góry expéditions en haute montagne ?

13 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia! Jeszcze nigdy nie byłam w Pirenejach, ale są na mojej długiej liście miejsc do odwiedzenia :) Tym bardziej, że ja jestem typowym górołazem i plaża raz na rok to moje maksimum (które i tak ciężko mi znieść :P Spędzając wakacje w Prowansji mój Francuz często chce się wybrać nad morze, i wtedy często go pytam "ale serio musimy? nie możemy pojechać gdzie indziej?" ;) ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, daj Francuzowi trochę wypocząć. ;)

      Usuń
  2. Francuzi są tak zbereżni, że nic ich nie powinno zadziwić w tej materii!:)
    Mnie kiedyś zapytał Francuz czy u nas są kombajny do żniw i był bardzo zdziwiony, że tak. Potem włączył muzykę, Stinga i pytał czy w Polsce to znamy? Ale on był ze wsi i chyba interesował się kombajnami :)
    Albo coś o Wałęsie, i takie tam, ale to inni, w Paryżu. Znali filmy Żuławskiego, więc im powiedziałam żeby jeszcze zobaczyli Kieślowskiego " Podwójne życie Weroniki"...
    Pireneje nie były na mojej liście, ale widzę że ładnie tam. U mnie priorytetem jest wybrzeże atlantyckie albo Auvergne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie byłam we Francji, po górach nie chodziłam od lat, ale chętnie zobaczyłabym to wszystko na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cudne zdjęcia! nam też do górołazów daleko, ale przejazdy autem przez Alpy zawsze wspominamy najmilej!

    OdpowiedzUsuń
  5. OJ tak, chętnie bym się tam wybrała, a sądząc po zdjęciach bardzo by mi się tam podobało :) Dzięki za inspirację!

    OdpowiedzUsuń
  6. Te góry ... zazdroszczę tego wyjazdu. Nie wiem czy mi starczy życia na odwiedzenie tych wszystkich wspaniałych miejsc, na mojej liście, która ciągle rośnie. Natomiast Pau rzuciło na mnie urok!

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślałam, że mentalność z czasów gimnazjalnych i licealnych wymian szkolnych moich znajomych i pytania w stylu "Chcesz się przejechać windą? Wiesz co to jest?" lub "Masz czekoladę, bo w Polsce pewnie jej nie macie" minął ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozmarzyłam się! Tyle magii i pięknych chwil na tycj zdjęciach! Uwielbiam takie właśnie wpisy, bo przenoszą mnie już do upragnionego urlopu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. piękne miejsca, miło byłoby móc nacisnąć jakiś guzik i przenieść się tam na chwilę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejna pozycja na liście dodana :) widok mnie urzekły

    OdpowiedzUsuń