poniedziałek, 11 kwietnia 2016

10 rzeczy, które można robić w Bordeaux


Chcielibyście odwiedzić miasto, w  którym są prawie sami młodzie ludzie, bary są pełne od rana do nocy,  na każdym kroku stoją zabytki i wszędzie można dojechać  rowerem? 

Jeśli odpowiedzieliście TAK, to koniecznie odwiedźcie Bordeaux w południowo- zachodniej Francji, w regionie Akwitanii. Spędziłam tam  tylko dwa tygodnie, ale klimat miasta bardzo mi przypadł do gustu. Dlatego postanowiłam, że zaproponuję Wam 10 rzeczy, które  można robić w Bordeaux.

1. Fotografować drzwi, okna i witryny
Centrum Bordeaux składa się z zabytkowych, niskich, budowli, utrzymanych w jasnej tonacji kolorystycznej. Wygląda to przepięknie, szczególnie gdy na pierwszy plan wysuwają się kolorowe drzwi, okna, oraz ciekawe witryny, proszące się o sfotografowanie.







2. Relaksować się w parku
W Bordeaux jest naprawdę dużo zielonych parków, pełnych wypoczywających  ludzi. Dla chętnych, dostępne są nawet specjalne półki z książkami. Nic tylko wziąć kocyk, kupić coś jedzenia, i można tak spędzić cały dzień.




3. Pójść do wesołego miasteczka
Dwa razy w roku, na ogromnym placu Quinconces, pojawia się wesołe miasteczko, ze sporym asortymentem narzędzi tortur. Sama nie przepadam za takimi atrakcjami, ale moi znajomi bawili się świetnie.


video


4. Posiedzieć w pubie, kawiarni, restauracji
No niby posiedzieć w pubie można na całym świecie, ale tutaj zawsze coś się dzieje. Lokale są mocno zróżnicowane i pełne klientów, niezależnie od pory dnia. Czasem zastanawiałam się, czy ci ludzie nie pracują?! Ogółem, ceny nie są wygórowane, a i kiełbaskę z byka można przekąsić!






5. Pospacerować nad rzeką
Można pospacerować, posiedzieć, pobiegać,  pojeździć na rowerze lub na rolkach, gdyż wzdłuż rzeki przebiega długa promenada dostosowana do wszelkich aktywności




6. Inspirować się uliczną modą
W Paryżu nie spotkałam tyle ciekawie wystylizowanych osób co w Bordeaux. Może dlatego, że to typowo studenckie miasto. Panuje tam duża swoboda, nikt nie wytyka się palcami, za oryginalną fryzurę, czy pstrokaty dres.




7. Kupić książkę w antykwariacie
Ewentualnie na pchlim targu. Po pierwsze, zarówno antykwariaty jak i stragany, są mega klimatyczne, a po drugie można  tam dostać klasykę literatury francuskiej za 2 euro, czy słownik Petit Robert za 5 (niestety okazał się za wielki żeby go przewieźć w podręcznej walizeczce).



8. Pić wino... dużo wina
I to dobrego wina, już od 3 euro za butelkę. Będąc w Bordeaux, miałam okazję uczestniczyć w wielkim winiarskim wydarzeniu, jakim są targi wina. Około pięciuset wystawców z całej Francji, przedstawiało tam swoje wyroby. Dostawało się kieliszek i można było degustować ile się chce. Niektórzy robili to profesjonalnie wąchając, plując i dyskutując na temat smaku.
Ja koneserką win nie jestem, więc po prostu piłam. ;)



9.  Zwiedzać kościoły
Nuda? Nie tutaj! Wchodząc chociażby do mniej znanego kościoła, nawet ignorant zwróci uwagę na światło wpadające przez przepiękne witraże, na tajemnicze rzeźby i atmosferę wnętrz. 
Prawda, że piękne?





10. Uczyć się francuskiego
Na ulicach Bordeaux, pomimo że jest tam dużo obcokrajowców, prawie nie słychać innych języków. Według mnie, można tam poznać prawdziwą francuską kulturę i poćwiczyć język. Ponadto, ludzie są bardzo mili i chętnie pomagają, gdy zrobi się błąd. ;)


Co mi się najbardziej spodobało w Bordeaux? 
To, że można tam odpocząć. Nikt się nie spieszy, nie ma tłumu szalonych turystów z mapami. Nie ma presji żeby zobaczyć wszystkie zabytki, bo miasto samo w sobie jest zabytkiem.
Spacery, rozmowy, picie, jedzenie i relaks- raczej tak to widzę. 


A jaki jest Wasz ulubiony sposób na poznawanie nowych miast?

Jeśli chcesz być na bieżąco, polub tę stronę na Facebooku.


4 komentarze:

  1. Nr 1 jak najbardziej mnie przekonuje :D

    OdpowiedzUsuń
  2. 6 i 8 najbardziej mi się podobają! ;) Ale patrząc na te fotografie czuję, że mogłabym tak odpocząć! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój sposób na poznawanie miasta? Czasami snucie się bez celu, zawsze można znaleźć coś ciekawego.

    OdpowiedzUsuń