poniedziałek, 7 marca 2016

Mój pierwszy raz z Francuzem, a nawet z kilkoma naraz


Nie, to nie to o czym myślicie, ale chwytliwy tytuł  prawda? Tym razem, opowiem o moim pierwszym spotkaniu z Francuzami. Jak wspominałam w jednym z postów, studiuję filologię romańską od podstaw, moja przygoda z francuskim trwa więc około trzech lat. Nie byłam na Erasmusie, i do niedawna oprócz kilku krótkich pobytów we Francji, nie miałam prawdziwej styczności z Francuzami.

Mój pierwszy w życiu, kontakt z rodowitymi Francuzami miał miejsce, kiedy grupa ośmiu przyszłych nauczycieli, studiujących w  Bordeaux, przyjechała do Polski na staż. Mi i kilku znajomym z uczelni, została powierzona  opieka nad nimi. Ich staż trwał dwa tygodnie i składał się z dwóch części. W pierwszym tygodniu obserwowali lekcje w kilku polskich szkołach, a w drugim je prowadzili (tak, polskim dzieciom, które nie znają francuskiego). Spędzając wspólnie czas, zaobserwowałam pewne różnice kulturowe, którymi chciałabym się z Wami podzielić.


Przedstawianie się
Odbierałam z dworca nieznajome osoby, więc przedstawiłam się podając przy tym rękę. Francuzi wydawali się być tym faktem zdziwieni. Patrzyli na mnie jak na ufo, a ich sposób podania ręki był niezwykle flegmatyczny. Zastanawia mnie czy to kwestia uwarunkowań kulturowych, czy zmęczenie podróżą.

Równouprawnienie
Rozumiem, że Francja to ojczyzna Simone de Beauvoire, ale żeby tak od razu odrzucać uprzejmości polskich gentelmanów? Francuzki nie chciały aby mężczyźni otwierali im drzwi, zwalniali miejsca w autobusie czy nosili bagaże. 

Żeby życie miało smaczek…
Według Francuzów, Polacy mają staromodne podejście do życia. A życie jest krótkie i  trzeba wszystkiego spróbować! Na przykład, póki jesteśmy młodzi mamy prawo spotykać się z członkami obu płci, zanim oficjalnie ustalimy swoją orientację .

Dzieci? Jakie dzieci?
Najlepszy czas na dziecko jest po trzydziestce lub później. Najpierw trzeba zrobić karierę. Przecież nikt nie chce żyć na utrzymaniu partnera, a tym bardziej być kurą domową.

Dystans
W polskich szkołach, w młodszych klasach- przytulanie uczniów jest normalne. Wszystkie dzieci kochają swoje Panie i kiedy jest na to czas, nauczycielki pozwalają im to okazać. Dla Francuzów, to było nie do zaakceptowania. Stwierdzili, że gdyby taka sytuacja miała miejsce  u nich, byłoby to co najmniej podejrzane.

Ogólnie, podczas stażu łatwo było zauważyć, że większość Francuzów podchodziła z dystansem do dzieci. Z pewnością bariera językowa utrudniała kontakt, ale wydaje mi się, że jeśli ktoś ma odpowiednie podejście do uczniów, to nawet nieznajomość języka nie stanowi problemu.

Imigranci to biedni ludzie uciekający przed wojną
Takie jest ich zdanie. Ja mam trochę inne, ale to nie jest czas i miejsce by wgłębiać się w ten temat.

Punktualność
Zawsze mi się wydawało, że Francuzi są punktualni. Ci nie byli! Może ze względu na  to, że mieszkają niedaleko Hiszpanii.

Francuzi naprawdę nie lubią angielskiego
Znają język angielski, ale rozumieją go tylko kiedy chcą. Posługują się nim dopiero gdy zostaną przyparci do muru i nie ma już innej opcji komunikacji. Pomimo to, byli pod wrażeniem, że w Polsce tak wiele osób zna języki obce. 


To były moje luźne obserwacje na temat różnic kulturowych, w wyniku pierwszej konfrontacji z FrancuzamiZgadzacie się z którymś z punktów, czy macie inne opinie?


Na koniec, polecam krótki filmik o stereotypach na temat Francuzów. :)


                            

7 komentarzy:

  1. Ja mam kuzynkę we Francji i ona tu przyjeżdżała na wakacje do Polski więc od dzieciństwa ją obserwowałam.
    Francuzi mają w ogóle inny stosunek do rodziny i związków, dla mnie nie jest to fajne, jako dla monogamicznej i heteroseksualnej poczciwej kobity polskiej.
    Podoba mi się to podejście do dzieci, nie jest chyba typowo francuskie, w ogóle w Europie Zachodniej i w USA dziecka się nie dotyka, co uważam za słuszne.
    Z moich doświadczeń z Francuzami wynika że można tam spotkać ludzi bardzo miłych ale też i wyjątkowo wrednych. Lubię jeść z Francuzami i rozmawiać z nimi o jedzeniu :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, zgadzam się też co do wspólnych posiłków z Francuzami. Polacy chcą szybko zjeść i wyjść. Francuzi raczej na spokojnie zamówią, zjedzą, porozmawiają, i nie w pierwszej lepszej restauracji. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe, nigdy nie miałam kontaktu z rodowitymi Francuzami. Czytałam, że Francuzki mają dużo dzieci jak na Europę - zapisują je do żłobków, kiedy jeszcze są w ciąży, wysyłają do nich, kiedy maluch ma 3 miesiące i wracają do normalnego życia. Czyli jednak "życie jest zbyt krótkie...". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się zdarzało wiele razy podawać rękę już we Francji, gdy poznawałam innych Francuzów i za każdym razem patrzyli na mnie bardzo dziwnie. Aż się zastanawiałam czy czasem nie zszedł puder i nie przebił się zielony kolor skóry i czułki nie wyszły mi spod peruki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, czyli nie jestem sama w tym poczuciu. ;)

      Usuń
  5. Bardzo interesujący post, uwielbiam Francję! Francuzów troszkę miej, bo są dość specyficzni, chociaż to też zależy od człowieka. Moje spotkanie z Francuzami pamiętam jeszcze sprzed jakichś 10 lat, jak mieliśmy wymianę w gimnazjum, kontakty się niestety pourywały, ale z jednym kolegą mam kontakt do tej i pory, także nie jest tak źle:) to prawda..bardzo kaleczą po angielsku i mówią tylko wtedy kiedy muszą, bo są zakochani w swoim języku:) też zauważyłam, że są bardzo uczuciowi i nie wstydzą się okazywać tych uczuć w stosunku do siebie, a przy powitaniu całują się w oba policzki, gdzie w Polsce jeśli już to robimy to w jeden. Może o t im chodziło z podawaniem ręki? może oczekiwali dwóch buziaków?:D

    Pozdrawiam:)
    foxintheforest.pl

    OdpowiedzUsuń